Ile kosztuje brak „poinformowanej” zgody na zabieg chirurgii plastycznej?

W tym konkretnym przypadku kosztował sporo, choć co ciekawe Sąd Okręgowy orzekający jako sąd I instancji oddalił powództwo o 240 000 zł w całości. Dopiero Sąd Apelacyjny, po uzupełnieniu postępowania dowodowego i m.in. przesłuchaniu męża pacjentki, nie zgodził się z rozstrzygnięciem sądu I instancji i częściowo przyznał rację pacjentce, która z powodu gigantomastii* poddała się zabiegowi redukcji i podniesienia obu piersi.

O co chodziło w sprawie?

Dnia 09.10.2013 r. pacjentka poddała się operacji zmniejszenia piersi w prywatnej Klinice Chirurgii Plastycznej. Przyczyną operacji był znaczny przerost piersi stanowiący nie tylko defekt kosmetyczny, ale również utrudniający aktywność fizyczną i powodujący dolegliwości bólowe kręgosłupa. Wykonanie operacji zalecane było przez leczących powódkę lekarzy ortopedów.

Strony podpisały umowę oraz oświadczenie pacjenta o wyrażeniu świadomej zgody na operację w trybie jednodniowym w placówce pozwanej.

Na formularzu zgody znalazł się zapis o:

„przedstawieniu pacjentce planowanego sposobu leczenia operacyjnego oraz poinformowaniu o możliwych zagrożeniach i powikłaniach, mogących wystąpić w przebiegu lub w wyniku operacji – podpisany za pozwaną przez lekarza, który miał operować pacjentkę, oraz oświadczenie pacjentki o zapoznaniu się z m.in. potencjalnymi zagrożeniami mogącymi wystąpić w wyniku leczenia – podpisany przez powódkę.”

Operacja przebiegła standardowo i sprawnie, z każdej piersi usunięto około 1,5 kg tłuszczu. Następnego dnia po operacji powódka została wypisana do domu, polecono jej, aby kontaktowała się telefonicznie w przypadku wystąpienia niepokojących zmian. Pierś prawa goiła się szybciej, na piersi lewej pojawił się strup, dr operująca nie stwierdziła wówczas cech infekcji. Lewa pierś powódki wydzielała płyn, był obrzęk i stan zapalny.

Podczas zmian opatrunku obecny był mąż powódki, który narzekał, krytykował wygląd piersi żony i miał pretensje do pracowników pozwanej. Powódka skarżyła się, że jest dla niej kłopotliwie każdorazowe dojeżdżanie do kliniki i na prośbę prezesa pozwanej w późniejszym czasie zmiany opatrunku odbywały w innym szpitalu. Podczas jednej z wizyt w Poradni Chirurgicznej lekarz stwierdził ropiejącą ranę operacyjną piersi lewej, a w posiewie, który w międzyczasie został wykonany stwierdzono bakterie gronkowca złocistego. Po stwierdzeniu martwicy okołosutkowej lekarz poinformował pacjentkę o konieczności leczenia, ale nie był to jednak stan zagrożenia życia powódki.

Następnie powódka zgłosiła się na konsultację do chirurga, który zauważył, iż proces gojenia się piersi nadal się nie zakończył, mimo, iż minęły 3 miesiące od operacji. Lekarz stwierdził powikłania pooperacyjne w postaci odpadnięcia otoczki sutkowej, które występują u około 5% pacjentek po operacji redukcji biustu oraz stwierdził, iż wydłużony czas gojenia się ran mógł mieć związek z obecnością bakterii gronkowca.

Wygląd piersi po operacji nie spełniał oczekiwań powódki, oczekiwała rozmiaru D, a obecnie ma piersi w rozmiarze B i nie są one symetryczne. U powódki rozwinęła się martwica w piersi lewej i odpadła otoczka brodawki, mimo iż powódka stosowała się do wszelkich zaleceń pooperacyjnych lekarza., wykupiła wszystkie leki. Po operacji powódka rozpoczęła leczenie psychiatryczne z uwagi na zaburzenia depresyjne i lękowe.

Powódka wnosiła o zasądzenie od pozwanej Kliniki 240.000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

W uzasadnieniu wskazała, że Klinika ponosi odpowiedzialność za błąd medyczny, jakiego dopuścili się lekarze Kliniki w trakcie operacji redukcji piersi i opieki pooperacyjnej nad powódką. Podniosła, że w wyniku przeprowadzonej operacji doszło do powikłań m.in. w postaci martwicy około sutkowej piersi lewej, zaś powódka przed zabiegiem nie była w sposób dostateczny poinformowana o możliwości wystąpienia powikłań zagrażających bezpośrednio jej życiu i zdrowiu. Podała, że o postępującej martwicy dowiedziała się dopiero od chirurga w innym szpitalu, nie zaś w ramach opieki pooperacyjnej udzielanej przez pozwaną. Zdaniem pacjentki martwica około sutkowa piersi lewej nie wpisywała się w normalne ryzyko zabiegu medycznego, zaś wyrażona przez nią zgoda nie obejmowała niestandardowych powikłań, o których nie była przez pracowników pozwanej informowana.

Pozwana Klinika wniosła o oddalenie powództwa. W odpowiedzi na pozew wskazała, że powódka w sposób dostateczny i prawidłowy została poinformowana o szczegółach zabiegu redukcji i podniesienia piersi, o zakresie operacji, ryzyku jakie ze sobą niesie oraz o możliwych powikłaniach pooperacyjnych. Zdaniem pozwanej występujące u powódki powikłania były możliwym do wystąpienia następstwem operacji redukcji piersi, zaś opieka pooperacyjna nad powódką nie wykazywała żadnych nieprawidłowości.

Dlaczego sąd I instancji oddala powództwo?

Otóż oddala, ponieważ dochodzi do wniosku, że pacjentka nie wykazała dostatecznie zaistnienia adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy działaniami kliniki, a jej szkodą niematerialną, czyli krzywdą.

– A można jaśniej? [Pomyślał pewnie czytelnik bloga]

– Można. [ W końcu zależy mi na tym, żeby pisać dla ludzi, a nie dla.. prawników ;-)].

Sąd uznał, że w sprawie nie zostało wykazane z wystarczającą dozą prawdopodobieństwa, że inaczej przeprowadzona operacja (np. wybór innej metody operowania) mogła pozwolić na uniknięcie ryzyka wystąpienia powikłania w postaci martwicy otoczki i brodawki piersi lewej powódki, co dawałoby możliwość uzyskania efektu w postaci szybszego wyleczenia oraz szybszej poprawy komfortu jej życia.

Co na to biegły?

Tu chronologiczny krok w tył, bo biegły wydał opinie zanim zapadł wyrok sądu I instancji. Na jej podstawie sąd I instancji oddalił powództwo. Jednak podanie teraz fragmentów opinii spowoduje, że wyrok sądu II instancji wyda się pewnie mniej zaskakujący.

Biegły ustalił, że zabieg wykonano metodą McKissocka i podał, że przy wykonaniu zabiegu tą metodą istnieje większe prawdopodobieństwo wystąpienia powikłania w postaci utraty kompleksu brodawka – otoczka i pacjentka o takim ryzyku powinna być wcześniej poinformowana, najlepiej podpisując odpowiedni formularz. W ocenie biegłego podpisane przez powódkę oświadczenie w tej kwestii mogło być zbyt lakoniczne.

Biegły podkreślał znaczenie informowania przez lekarza przed zabiegiem pacjentki o możliwych skutkach operacji (w tym powikłaniu w postaci martwicy) i posiadania przez lekarza – najlepiej na piśmie – oświadczenia pacjenta o świadomości możliwych skutków.

Biegły stwierdził, podobnie jak wcześniej wysłuchany w charakterze świadka lekarz., iż martwica sutka jest rzadkim, lecz zdarzającym się powikłaniem po operacji redukcji piersi. Wobec powyższego nie można było przyjąć, że z winy pozwanej nastąpił błąd w sztuce

Sąd II instancji zasądza 40 000 zł

Zebrany w toku postępowania przez Sądem pierwszej instancji i uzupełniony przed Sądem apelacyjnym materiał dowodowy sprawy nie pozwalał na ustalenie, iż powódka przed wyrażeniem zgody na operację redukcji piersi została poinformowana o możliwym następstwie w postaci martwicy i utracie kompleksu brodawka – otoczka.

Przede wszystkim w dokumentacji medycznej brak jest jakiejkolwiek wzmianki o możliwości wystąpienia tego typu powikłania. Oświadczenie pacjenta – świadoma zgodna na operację w trybie jednodniowym nie wymienia możliwości martwicy okolicy około sutkowej jako następstwa operacji redukcji piersi. Oświadczenie to jest lakoniczne w swej treści i stwierdza m.in., że: „powódka zapoznała się ze szczegółowym opisem leczenia operacyjnego, jego celowością, oczekiwanym wynikiem i potencjalnymi zagrożeniami mogącymi wystąpić w wyniku ww. leczenia i zgodziła się na to leczenie. Oświadczenie to nie wylicza możliwych następstw operacji, a w szczególności nie wskazuje na możliwość utraty brodawki piersi wraz z otoczką.”

Sąd Apelacyjny dokonał we własnym zakresie analizy zeznań lekarza operującego i stwierdził, że nie mogły one stanowić podstawy do ustalenia, że pacjentka podejmując decyzję o operacji miała wiedzę o ryzyku martwicy około sutkowej.

Sąd Apelacyjny, bardzo drobiazgowo i wnikliwie ocenił zeznania lekarza operującego pacjentkę. Zwrócił uwagę na sposób w jaki świadek odpowiadała na pytania, czy robiła to pewnie i stanowczo , czy też wymijająco. Sąd zwrócił uwagę, np. na to, że na pytanie pełnomocnika pacjentki o poinformowanie jej o możliwości martwicy, świadek – lekarz odpowiedziała, że: „martwica to szerokie zagadnienie i nie jest w stanie powiedzieć jakich słów użyła rozmawiając z powódką”. Sąd nie miał wątpliwości, że na podstawie tych zeznań nie można przyjąć, że lekarka wprost poinformowała pacjentkę o związanym z operacją redukcji piersi ryzku martwicy i wiążącym się z nią utratą kompleksu brodawka – otoczka.

Istotne było też to, że pacjentka zgodę na operację podpisała w dniu operacji, zamiast w odpowiedniej odległości czasowej, co pozwoliłoby jej na podjęcie uświadomionej decyzji.

Sąd pierwszej instancji co prawda szczegółowo zrelacjonował opinię biegłego w swoim wyroku, lecz nie wyciągnął z niej należytych wniosków.

Biegły podkreślił, że operacja redukcji i podniesienia piersi niesie w sobie ryzyko, które nie każda pacjentka może podjąć. Z opinii wynika, że zwykle podczas wizyty kwalifikacyjnej pacjentki dostają formularz zgody, w którym są wymienione możliwe niedogodności na jaki mogą być narażone po operacji oraz przedstawione możliwe powikłania. Taki formularz pacjentka dostaje do zapoznania się w domu i podpisuje, że zapoznała się z jego treścią przed operacją. W okolicznościach przedmiotowej sprawy nie ulega wątpliwości, że powódka takiego formularza nie otrzymała.

„Własna ocena dowodów przeprowadzona przez Sąd Apelacyjny pozwoliła temu sądowi na dokonanie ostatecznych ustaleń faktycznych, na podstawie których należało wywieść, iż zgoda powódki na zabieg nie mała cech poinformowanej i uświadomionej.”

Pacjentka pozwanego nie została zatem należycie poinformowana o skutkach czekającego jej zabiegu. Na pozwanym, jako profesjonaliście ciążył obowiązek przekazania rzetelnej i zrozumiałej informacji w zakresie określonym w art.9 ustawy z dnia 6 listopada 2009 roku- o Prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

Zachodziła powinność pozwanego, czyli Kliniki do poinformowania pacjentki zarówno o alternatywnych metodach leczenia jak też o konkretnych zagrożeniach, jakie niesie za sobą każda z nich i zasadności obranej przez lekarza metody MCKissocka, ale z większym ryzykiem. Notabene, same kryteria celowości medycznej nie przesądzają w istocie o wyborze metody, ale przekonanie samego pacjenta i jego indywidualne cechy osobowe. Pacjent może zostać nieprzekonany i nie zgodzić się ostatecznie na zabieg.

Podsumowując po stronie kliniki doszło do zawinionego działania w zakresie, w jakim naruszone zostało prawo pacjenta do pełnej i rzetelnej informacji o sposobach leczenia i ich ryzyku, co przełożyło się na brak poinformowanej uświadomionej zgody na zabieg.

W ocenie Sądu Apelacyjnego, stosowany przez pozwanego lakoniczny formularz zgody odbiega od współczesnych standardów stosowanych przez profesjonalistów w zawodzie, w którym wymagana jest wyższa staranność, a w medycynie bezwzględnie.

Odpowiedzialność pozwanego w tej mierze kształtuje przepis art. 4.1. ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta i art. 448 k.c w zw. z art. 15 i 16 oraz art. 9 ustawy z dnia 6.11.2008 r. ( Dz. U. 2016. 186 t.j.).

Dlaczego 40 000 zł ?

Ustawodawca oczekuje od sądu ustalenia zadośćuczynienia w „odpowiedniej” wysokości. A jak sąd uzasadnił tę decyzję? Ano to: „Doznana przez powódkę krzywda w związku z naruszeniem jej prawa do wyrażenia poinformowanej i świadomej zgody, w następstwie którego to naruszenia utraciła ona zaufanie do osób i instytucji leczących, poza tym doszło do utraty jej zdrowia, w tym psychicznego, do obawy przed naprawczymi zabiegami, uzasadniała w ocenie Sądu Apelacyjnego przyznanie jej odpowiedniej kwoty zadośćuczynienia tj. w wysokości 40.000 złotych.”

O tym co to znaczy kwota „odpowiednia” napiszę w nieodległej przyszłości . Dziś, Czytelniku – Lekarzu, zapamiętaj proszę, żeby zadbać o to, by pacjent miał zapewnione odpowiednie warunki do podjęcia świadomej zgody na zabieg. To Ty będziesz musiał udowodnić w sądzie, że zgoda była uświadomiona. Daj pacjentowi formularz zgody minimum 24 h przed zabiegiem (jeśli to zabieg planowany). Zapytaj pacjenta czy zrozumiał treść zgody. Nie zadowalaj się słowami: „tak, zrozumiałem”. Wyjaśnij dodatkowo ustnie pojęcia medyczne i opisz ryzyka zabiegu. Spraw, by pacjent poczuł się zaopiekowany. Jeśli zabieg ma charakter estetyczny, a nie leczniczy, wówczas poinformuj pacjenta o wszelkich możliwych następstwach i ryzykach. A Ty, Czytelniku – Pacjencie, proszę ZAWSZE pytaj lekarza o treść zgody, gdy czegoś nie rozumiesz, w końcu chodzi o Twoje zdrowie i życie, które choć teoretycznie da się oszacować w pieniądzach, to zastanów się czy warto, bo sądy to robią z różnym skutkiem.

* – Gigantomastia (inaczej nazywana przerostem sutków, hipertrofią) polega na rozroście tkanki gruczołowej i tłuszczowej piersi do rozmiarów, które ze względów estetycznych, ale również i z uwagi na duży ciężar piersi utrudniają codzienne funkcjonowanie.

Podobne teksty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *